Niezależnie od tego na jakie stanowisko kandydujemy, jest kilka obszarów na które rekruterzy zwykle zwracają uwagę. Jednym z nich jest argumentacja i umiejętność obrony własnego zdania. Potraktujmy taką umiejętność jako kontinuum - od skrajnej uległości i zgodności, aż do twardego i nie podlegającego dyskusji obstawiania na swoim. Oczywiście, żadna skrajna strona continuum nie jest dobrze widziana i zarówno osobie zbyt spolegliwej, jak i zbyt upartej dobrze zrobi praca nad sobą.
W jaki sposób można pracować nad umiejętnością argumentacji?
Nie jest niczym dziwnym fakt iż na temat na którym się znamy i w którym się orientujemy jest nam znacznie łatwiej rozmawiać. Łatwiej też bronić zdania, co do którego jesteśmy przekonani. W argumentowaniu chodzi jednak nie tylko o przekonywanie, ale również o umiejętność znalezienia wielu potwierdzających daną tezę faktów. Ci z nas, którzy mają czasem problem w tym aby znaleźć argumenty pomóc może proste ćwiczenie:
Jadąc rano do pracy przypomnij sobie ostatni temat dyskusji z szefem, kolegą z biura a nawet z przyjacielem, w której musiałeś bronić własnego zdania. (Nie musi to być temat związany z pracą). Teraz spróbuj zobaczyć tą sprawę „z drugiej strony”. Wyobraź sobie, że Twoje stanowisko jest odwrotne do tego które przedstawiłeś i spróbuj znaleźć jak najwięcej argumentów na poparcie swojej tezy. (np. jeśli jesteś za eutanazją, znajdź argumenty przeciwko, jeśli uważasz że w pracy ważniejsza jest szybkość niż dokładność, spróbuj znaleźć przewagi dokładności itp.) Na początku będzie trudno i uda Ci się znaleźć nie więcej niż dwa, trzy argumenty. Po kilku ćwiczeniach twój umysł zacznie być jednak bardziej elastyczny.
Takie ćwiczenie nie tylko poszerza horyzonty, ale również uczy otwartości i tolerancji. W dłuższej perspektywie czasowej poprawia też komunikację ze współpracownikami.
Warto tego typu eksperyment, badający naszą zdolność do argumentacji przeprowadzić przez Assessment Center, bardzo często bowiem przynajmniej jedno z zadań oparte jest właśnie o umiejętność dyskusji - a role i stanowiska wobec problemu są narzucone. Może się więc zdarzyć, że jako matka trojga dzieci, będziesz na Assessmencie musiała bronić twierdzenia że przedszkole w miejscu pracy jest zbędne.



mam wrażenie, że rozmowa często jest traktowana jako przypadek, jak się zgadasz z rekrutreem na temat wspólnego wędkowania to jakos pójdzie, a na pewno ułatwi. Mi sie udało, nie żeby tylko dzięki temu hehe
takie ćwiczenie na pewno uczy otwartości, w pracy w biurze nie warto byc sztywnym, nie żeby od razu popadać w uległość, trzeba wiedzieć gdzie się stoi, jaka ma sie pozycje co jest ważne, ale nie za wszelką cene forsować swoje zdanie. co do rozmowy potakiwanie głową na każde westchnienie rekrutera zwolennika nam nie przysporzy, chyba, że czekamy na ofertę kiwającego pieska na tylniej półce samochodu.
i tak liczy się pierwsze wrażenie
Niestety mam bardzo zle zdanie o rekruterach. W moim przypadku bardzo czesto myla stanowisko o czym się dowiaduję dopiero na miejscu (po przejechaniu połowy Polski). Jak juz dochodzi do rozmowy, zmieniaja warunki zatrudnienia tj. zwiekszaja wymagania (np. jade na rozmowe jako projektant, a na rozmowie okazuje sie, ze poszukuja programisty);
Zgadzam się z Tobą Dawidzie - mnie jakis czas temu pani probowała skaperowac na PM programistów choc w wymaganiach było, że jakąś wiedze programistyczną 3ba mieć - wiec albo firma była zdesperowana albo zły konsultant.