„Przecież spełniam kryteria!”, czyli o tym, dlaczego nie dostajemy pracy

depresja „Przecież spełniam kryteria!”, czyli o tym, dlaczego nie dostajemy pracyPierwsza rozmowa kwalifikacyjna za nami, potem druga, bateria testów, ostateczne spotkanie z Szefem. Wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku i z dużą dozą pewności oczekujemy telefonu informującego o pozytywnym przejściu procesu rekrutacyjnego i informacji o terminie rozpoczęcia pracy. Tymczasem…dzwoni telefon i dowiadujemy się że „dziękujemy Panu / Pani za udział w procesie rekrutacyjnym. W tym momencie nie zdecydujemy się jednak na zaproszenie Pani do współpracy.”
Jak to się dzieje, że mimo spełniania kryteriów formalnych i zrobieniu dobrego wrażenia, nie dostajemy upragnionego stanowiska?
Sprawa nie jest oczywiście jednoznaczna i trudno znaleźć właściwą przyczynę, zwłaszcza że rzadko będziemy mogli usłyszeć wprost prawdziwy powód tego że nie zostaliśmy zatrudnieniu. Nie warto się jednak złościć ani załamywać (choć są to dwie najczęstsze reakcje na taką sytuację) tylko ruszyć do boju o pracę po raz kolejny.


No dobrze, ale w zasadzie co takiego mogło się stać?
Popatrzmy na sytuację rekrutacji od strony pracodawcy. Poszukiwanie pracownika jest poszukiwaniem osoby o:

  1. określonych kompetencjach,
  2. określonym doświadczeniu,
  3. określonych oczekiwaniach finansowych
  4. do jakiegoś określonego zespołu
  5. i do jakieś struktury firmy, która
  6. jest na jakimś etapie rozwoju

O ile możemy mniej więcej mieć jasność czy posiadamy odpowiednie kompetencje, doświadczenie i czy nasze oczekiwania finansowe pokrywają się z tym, ile pracodawca chce zapłacić, o tyle o zespole, z reguły, nie mamy pojęcia, a struktura i jej etap również najczęściej znana jest tylko pracownikom.

Zacznijmy więc od zespołu:

Przecież jestem elastyczny ! Dopasuję się ! – możecie powiedzieć. To prawda, ale nie wiecie na ile elastyczny jest zarówno szef jak i zespół już pracujący.

Zespół pracowników to coś więcej niż suma jego poszczególnych pracowników. W większości sytuacji o sukcesie firmy i każdego biznesowego przedsięwzięcia decyduje nie pojedynczy człowiek ale właśnie zespół. I to jak dogadują się poszczególne osoby, jak ze sobą współpracują, jakie role przyjmują w zespole, ma niezwykle istotne znaczenie dla funkcjonowania całej firmy.

Szef, poszukując pracownika, zna swój zespół. Wiem jakie cechy mogą nie zostać w nim zaakceptowane, jakie zaś są pożądane. Wie jakiej osoby potrzebuje by mogła efektywnie uzupełnić zespół.

Przykładowo, jeśli w zespole większość osób to pracownicy którzy szybko i dynamicznie działają, podejmują szybko decyzje, czasem bez zastanowienia i konsultacji, popełniając przy tym błędy, to kolejna taka osoba – nawet jeśli ma wspaniałe doświadczenie i dobre referencje, nie jest tak potrzebna, jak osoba która będzie analizować problemy i sprawdzać decyzje innych w poszukiwaniu błędów.

Każdy z nas, pracując w zespole, ma tendencje do pewnych zachowań, sposobów współpracy oraz budowania relacji z innymi. Jest to w miarę stabilna struktura osobowości, nad którą oczywiście można pracować. Niemniej jednak, każdy z nas „jakieś” role w zespole przyjmuje i cała zabawa polega na tym, aby role te w zespole się uzupełniały.

Mnie to nie dotyczy. Miałbym samodzielne stanowisko !

Nawet jeśli Twoje stanowisko jest samodzielne i z reguły pracujesz sam, Twój pracodawca również zwracać musi uwagę na Twój sposób komunikacji, nawiązywania znajomości, role które przyjmujesz w grupie. Dlaczego? Dlatego, że praktycznie nie ma całkowicie samodzielnych stanowisk. Zawsze jest przełożony, podwładny, klient, partner lub ktokolwiek inny z kim trzeba się komunikować. (Nawet taki zawód jak leśniczy, zakłada spore ilości kontaktowania się z osobami wykonującymi w leśnictwie prace przy szkółkach leśnych czy zwierzynie.)

Przecież jestem miły i dobrze się dogaduje z innymi !

Bycie członkiem zespołu i umiejętność współpracy w grupie nie zawsze oznacza „dobre dogadywanie się z innymi” i „bycie lubianym”. W zależności od istniejącego zespołu, pracodawca może poszukiwać osoby która jest bardziej stanowcza, mniej uczynna i nie będzie miała tendencji do wyręczania innych pracowników. A może też poszukiwać osoby spolegliwej, która zaakceptuje nadmiar obowiązków i zrzucanie na jej barki odpowiedzialności.

Niestety, uczestnicząc w rekrutacji nie wiemy jaki jest zespół nie możemy się więc odpowiednio przygotować.

Rola struktury firmy:

Nie na darmo podczas spotkania rekrutacyjnego, szef bądź inna osoba przeprowadzająca wywiad pyta nas o to, jak wyobrażamy sobie pracę w firmie do której aplikujemy.(Jeśli nie pyta, powinno to być sygnałem ostrzegawczym, mówiącym o tym iż w firmie do której kandydujemy do pracownika i jego potrzeb przywiązuje się małą wagę.)

Pytanie: „Jak wyobraża sobie Pan pracę w naszej firmie” lub „Czego oczekuje Pan po pracy w naszej firmie”, jest tak naprawdę pytaniem o oczekiwania. Jeśli się wstrzelimy – punkt dla nas. Jeśli nie, szanse na otrzymanie pracy maleją. Przykładowo: Mówimy o tym, że zależy nam na awansie i rozwoju, a awans rozumiemy jako pięcie się po szczeblach kariery. Tymczasem firma ma płaską strukturę składającą się z Prezesa, kilku niemożliwych do ruszenia dyrektorów i reszty pracowników. Awans jako taki, nie jest możliwy, bo nie ma tego w strukturze. Dla osoby przeprowadzającej wywiad, taka odpowiedź pracownika może spowodować obawę, że jeśli nie zapewni się mu awansu, szybko zniechęci się i odejdzie. Bezpieczniej więc wybrać osobę, która ma mniejsze ambicje.

Innym przykładem może być sytuacja samodzielności w pracy. Pracownik oczekuje samodzielnego stanowiska, które pozwoli mu na samodzielne i szybkie podejmowanie decyzji. Jest młody, ambitny, chce się wykazać i nie boi się wyzwań. Teoretycznie takie cechy powinny być pożądane. W praktyce, może być jednak tak, że w firmie panują takie zasady iż każdą decyzję trzeba skonsultować z przełożonym lub jeszcze zespołem pracowników. Samodzielności jest mało i panuje atmosfera zbiorowej odpowiedzialności. Taki pracownik, mimo tego że na wagę złota byłby w innej organizacji, w tej nie zostanie zatrudniony.

Etap rozwoju struktury firmy

W oparciu o dwa wymiary: elastyczność versus niezmienność i orientację na zewnątrz vs do wewnątrz, wyróżnia się 4 główne kultury panujące w organizacji. W każdej firmie da się znaleźć wyznaczniki, które ukazują jaka kultura jest w tej firmie dominująca, a od tego zależeć będzie to jacy pracownicy są najbardziej pożądani.

W firmach niewielkich, często panuje adhokracja. Jest to firma elastyczna i nastawiona zewnątrz- na klientów i kontrahentów. W takiej firmie liczy się elastyczność, innowacyjność, kreatywność, a władza w firmie nie jest wyraźnie wyodrębniona. Kulturę taką posiadają często firmy młode, rozwijające się, działające w nowoczesnych branżach.

Kiedy firma zaczyna się rozbudowywać i wzrasta ilość pracowników, dochodzi do wykształcenia kultury klanowej. W takich firmach panuje spójność celów, stawia się nacisk na pracę zespołową, troszczy o ludzi. Tu poszukiwani są pracownicy dobrze czujący się w zespole, łatwo nawiązujący kontakty, przedkładający cele firmy nad własne korzyści.

Zmniejszenie elastyczności i coraz większe skierowanie się do wewnątrz – na pracowników i procesy zachodzące w firmie, skutkuje wykształceniem kultury hierarchii. To wtedy powstają procedury, zakazy i nakazy wewnątrz firmy, dąży się do trwałości i przewidywalności działań. Tu ceni się dobrych koordynatorów, organizatorów. Osoby umiejące się dostosować do zasad, respektujących procedury, obserwatorów.

Kiedy firma staje się duża i zaczyna myśleć o tym co dzieje się na zewnątrz. O tym jak dostosować się do rynku, jak działać wraz z nim i osiągać sukces staje się kulturą rynku. Na tym etapie zadaniem firmy jest podnoszenie konkurencyjności, dbałość o większą wydajność. Stawia się na ludzi którzy dobrze zarządzają własnym czasem, rozumieją realia rynkowe, traktują świat zewnętrzny jako pole do sprzedaży (nawet jeśli firma nie zajmuje się handlem). Tu świetnie sprawdzą się te osoby które na rozmowę przychodzą by się „sprzedać” (a nie „wykazać” czy „sprawdzić”)

Poszczególne kultury mogą przeplatać się ze sobą i nawet w ramach jednej firmy, różne działy mogą działać według różnych schematów – dlatego nigdy przychodząc na rozmowę kwalifikacyjną nie wiemy do końca z jakim typem organizacji mamy do czynienia. Prawdą jest jednak to że mając kilku kandydatów z takim samym doświadczeniem i kompetencjami, firma wybierze tego który najlepiej pasuje do jej etapu rozwoju i kultury organizacji.

Reasumując

Czasem to, że nie otrzymujemy propozycji pracy nie wynika z tego że:

”Jesteśmy beznadziejni, nic nam w życiu nie wychodzi i nie nadajemy się do żadnej porządnej firmy”.

ani też z tego że :

„Rekruter jest nieukiem, dyrektor jest ślepy i nie widzi mojego potencjału, a tak naprawdę to rozmawiał ze mną jakiś frustrat i gdybym miał innego rekrutera na pewno by mnie przyjęli.”

Ale z bardzo prozaicznego powodu: do istniejącego zespołu pracowników, do kultury organizacji i polityki firmy po prostu nie pasujemy. Nie jesteśmy gorsi i firma też nie jest gorsza. Jesteśmy po prostu różni.

Dodaj komentarz

14 Responses to “„Przecież spełniam kryteria!”, czyli o tym, dlaczego nie dostajemy pracy”

  1. Alex says:

    „Przecież spełniam kryteria!”, czyli o tym, dlaczego nie dostajemy pracy a no powód jest oczywisty nie masz znajomości..

  2. hexa says:

    “zadzwonimy”-i czekaj tatka latka,chyba ,ze dostaniesz prace…

  3. anka says:

    Jestem już zmęczona opieszałością pośredników pracy!!!
    Mam pomysł!A może wynegocjować od rządu dodatek dla pracodawców,zatrudniających osoby 50+.Obecnie niestety wszystkie ogłoszenia o zatrudnieniu to BAJKI!!!!Chodzę na rozmowy kwalifikacyjne,a okazuje się że stanowiska są już dawno obsadzone,a pracodawcy robią farsę często nagrywając takie rozmowy bez wiedzy kandydata.Znam przypadek,kiedy firma dała ogłoszenie konkursu na stanowisko,a była już osoba wyznaczona-BA!NAWET JUŻ MIAŁA SWOJĄ PIECZĄTKĘ!!!!
    Zajmijcie się tymi przedstawieniami i ruszcie głowami co z tym zrobić.Nie mogę uwierzyć,że w tym kraju nie ma pracy dla KOBIET pracujących,które “…..żadnej pracy się nie boją…”Obecnie pracodawcy chcą zatrudniać bez umowy,co jest niezgodne z przepisami!!!!!Czekam na wieści potwierdzające moje nadal optymistyczne poglądy,że portale “SZUKAJ PRACY” nie są sztucznym tworem opłacanymi z naszych podatków!!!

  4. anik says:

    Anka masz świętą, racje. Te wszystkie ogłoszenia to jakaś kpina. czasem mam wrażenie, że to jakaś forma reklamy, promocji firm i sprzedaż naszych danych osobowych. Mam jakieś dziwne przeczucie, że wraz z ilością wysyłanych przeze mnie aplikacji, wzrasta ilość jakiś głupich reklam w skrzynce meilowej i telefonów dotyczących sprzedaży laptopów z promocji czy pościeli wełnianej. Nasze CV krążą to tu to tam. Zdarza mi sie czasem odebrać telefon z propozycją pracy od pracodawcy, do którego nie aplikowałam, a który mówi, że ma w ręce moje CV. Mam 2,5 letnie doświadczenie w szukaniu pracy. Doświadczenie którego sobie nie wpisze w CV, a szkoda bo poszukiwanie zatrudnienia to niestety ale ciężka niedoceniana praca. W międzyczasie pracuje tu i tam jak studenciak, bo niestety wszędzie na umowę zlecenie, na miesiąc na dwa albo na trzy. Czasem po wygaśnięciu umowy dowiaduje sie, że nawet ta niechlubna umowa zlecenie była fikcyjna. Koszmar. Wydawało mi się, że jeśli będę magistrem z wyróżnieniem w ścisłej, specjalistycznej, rozwijającej się dziedzinie to będę kimś. Po 2,5 latach zajmowania miejsca miedzy schowkiem na szczotki a magazynem, wiem, że zamiast przykładać sie do nauki na studiach trzeba było szukać poparcia.

  5. dziczynka says:

    anik masz plusa 😉
    A potem taki od rekrutacji się dziwi dlaczego ktoś ma luki w cv. Je#$3ne darmozjady, według mnie takie coś jak rekruterzy nie powinno istniec, bo to wyciąganie brudów od kogoś, a nie szukanie kompetencji, które powinny się liczyc.

  6. Sabina Stodolak says:

    @dziczynka – nie zgadzam się z Tobą. Wyciąganie brudów? A jeśli pracownik w poprzedniej firmie na przykład kradł…to przecież sam się do tego nie przyzna, a pracodawca ma prawo wiedzieć kogo zatrudnia. Co nie zmienia faktu, że sporo rekruterów źle wykonuje swoje obowiązki

  7. justi says:

    @ ALex też tak uważam,że pracę można dostać tylko po znajmości mi na rozmowie o pracę są w stanie powiedzieć ja nie znam pani i dlatego nie przyjmę pani -co powinno się zrobić w takij sytuacji?

  8. Sabina Stodolak says:

    @justi – już któryś raz pisze Pani o sytuacji “ja nie znam Pani” i nie do końca rozumiem o co chodzi. Czy ma Pani na myśli sytuację że została Pani zaproszona na rozmowę na której ktoś Pani powiedział że ponieważ nie jest Pani znajomą, to nie dostanie Pani pracy? Przecież to bez sensu – jeśli ktoś Panią zapraszał, to wiedział że Pani nie zna. Zupełnie nie rozumiem jak wyglądała sprawa…może Pani wyjaśnić?

  9. ProgWeb says:

    Tu pewnie chodzi o to, ze jak ktos zapraszal liczyl, ze albo osoba ma jakis wspolnych znajomych (jak powazny szef, spotyka sie z duza iloscia ludzi, to ma chyba prawo nie pamietac wszystkich osob, zwlaszcza jak z wwiekszoscia spotkal sie tylko raz lub dwa), albo liczy, ze dana osoba ma “plecy” w postaci jakiegos przyjaciela w radzie miasta, albo kogos z rodziny wysoko postawionego 🙂

  10. justi says:

    dokładnie o to mi chodziło
    a co by należało powiedzieć na taką sytuację na rozmowie jeśli “rekruter”powie tak to jest jak się nie zna imienia tylko nazwisko nie o panią mi chodziło?

  11. justi says:

    @Sabina a co należało by myśleć jeśli na rozmowie o pracę się usłyszy takie coś”jeśli ktoś z moich znajomych zna panią to przyjmę panią a jeśli z moich znajomych nikt pani nie zna to nie przyjmę pani”?
    Uważam,tylko jedno w takiej sytuacji że pracę można dostać tylko po znajomości-kto ma znajomości ten ma pracę a kto nie ma znajomości ten nie ma pracy

  12. Ann says:

    Żadnej pracy nie dostałam jeszcze po znajomości, dlatego wierzę, że przy odrobinie szczęścia można pracę znaleźć. Zdarzyło mi się jednak nie dostać pracy, bo był już ktoś po znajomości brat kilkuletniego pracownika i głosy komisji rekrutacjnej były 1:2. Ten raz się dowiedziałam, od koleżanki, która pracuje w tej instytucji, a ile razy się nie dowiedziałam…

  13. Junie says:

    Wszystko fajnie jak juz sie na te rozmowe zostanie zaproszonym. Ja wysylalam setki CV, i na 95% nie bylo zadnej odpowiedzi, mimo ze spelnialam wszystkie kryteria…Po samym CV nie mozna poznac, czy ktos pasuje do firmy, czy nie. Ja np. mam duzo roznych doswiadczen w CV, bo pracowalam m.in. jako pilot wycieczek i jak aplikowalam na stanowisko zwiazane z praca w biurze to pewnie sobie mysleli ze nie dam rady. Dopiero jedna profesjonalna firma, z profesjonalna rekruterka zadala mi pytanie czemu chce zmienic styl zycia i uslyszala (prawde), ze pilotaz robilam na studiach, teraz potrzebuje czegos stabilnego. Zostalam zatrudniona (bez zadnych znajomosci), pracuje tam juz drugi rok i dobrze mi tam!
    Wnioski z tego takie: bez znajomosci mozna dostac prace, ale nie jest to latwe. Ja sama aplikowalam ostatnio na pewne stanowisko (praca dodatkowa) i okazalo sie (swiat jest maly), ze dostala je moja znajoma, bo jej kolega tam pracowal…niemniej jednak nie mozna sie zalamywac.
    Po drugie, wiekszosc rekruterow to beznadziejni pseudopsychologowie, nie umiejacy czytac CV, ale czasem znajdzie sie ktos profesjonalny i wtedy mozna liczyc na wspolprace na dlugie lata.

  14. Krzysiek says:

    Chciałem napisać o swoich doświadczeniach z szukania pracy, ponieważ nikt tutaj nie opisywał podobnych przypadków. Otóż już dwa razy po rozmowie kwalifikacyjnej otrzymałem informację, że firma nie skorzysta z mojej oferty i dziękuje mi za udzial w rekrutacji, a następnie bardzo szybko widzę, że pojawia się ponownie takie same ogłoszenie o pracę. Nawet raz kobieta która prowadziła ze mną rozmowę kwalifikacyjną spytała się, czy może zatrzymać moje CV (pomimo tego, że w tej chwili nie może mnie zatrudnić) i oczywiście ogłoszenie o pracę ukazało się ponownie. Zaznaczam, że rozmowy nie były prowadzone przez pośredników i posiadam ponad 10 lat doświadczenia w swoim zawodzie i starałem się o pracę, gdzie spełniałem wszystkie wymagania (bez żadnego ściemniania i dorabiania sobie nie wiadomo czego) i oczekiwania finansowe były zupełnie przeciętne. Czy ktoś może mi wytłumaczyć taki fenomem. Bo chyba nie chodzi tym firmom o zatrudnienie nowego pracownika.