Zgniłe szparagi, zapleśniałe winogrona, a Polacy na wakacjach…

Jak podaje serwis gazeta.pl, w Wielkiej Brytanii tęsknią za Polakami. Pozbawione w związku ze spadkiem pozycji funta brytyjskie farmy nie mają pracowników sezonowych. W efekcie warzywa i owoce psują się na krzewach i drzewach. Już popsuły się truskawki, a podobny los czeka jabłka i cukinie.

Brytyjczycy przyjęli wprawdzie pracowników sezonowych z Rumunii i Bułgarii, okazali się oni jednak nie tak rzetelni jak Polacy. Pracodawcy mówią też, że Polacy mają większe umiejętności. Nic dziwnego, na saksy owocowe jeździmy od lat i zrywanie jabłek czy winogron mamy we krwi.

Według statystyk, co roku potrzebne jest na wyspach około 21.500 pracowników. Przyjechało w tym roku zaledwie 4.600. Oznacza to że szansę na zmarnowanie ma prawie ¾ plonów.

Praca na farmach nie należy do najłatwiejszych. Płaca jest minimalna (5,52 funta/godz.), często też jest to forma akordowa. Bywa że zapewnione jest wyżywienie i nocleg, ale czasem trzeba też za nie zapłacić. Na farmach potrzebni są zarówno pracownicy do zbierania jak i przetwarzania warzyw i owoców.

Lepiej płatna jest praca w sektorze rybnym (12 funtów), tutaj jednak też brakuje chętnych. Poszukiwani są też pracownicy hotelarstwa, gastronomii i polskie „złote rączki” (czyżby nieustający wpływ kampanii polskiego hydraulika? )

Kto zastanawiał się nad sezonową pracą a nie ma jeszcze innych planów może spokojnie jechać na Wyspy. Do Niemiec legalnie i tak nie można, choć zawsze można zastanowić się nad Francją. Warto może jednak skorzystać dla pewności z polskiego pośrednictwa. Tak dla bezpieczeństwa.

źródło:londyn.gazeta.pl