Co zrobić, aby rozmowa kwalifikacyjna nie okazała się porażką

Rozmowa kwalifikacyjna to decydujący moment każdego procesu selekcji pracowników.

Jeśli po wysłaniu swojego CV zostałeś zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną, jest to pierwszy krok do sukcesu. Oznacza to, że zostałeś zakwalifikowany do procesu selekcyjnego, czyli że spełniasz wymagania odpowiadające danemu stanowisku pracy.

Teraz pracodawca chce Cię bliżej poznać, chce wiedzieć, jakie są Twoje zainteresowania, ambicje zawodowe oraz chce się przekonać, co byłbyś gotowy zrobić, aby je zrealizować.
Ponadto pracodawca chce spojrzeć Ci w oczy, zobaczyć, w jaki sposób się komunikujesz z otoczeniem, jak postrzegasz innych, jak słuchasz, jak mówisz oraz czy jesteś spontaniczny; pamiętaj, że nikt nikogo nie zatrudnia, zanim nie pozna go osobiście.
Rozmowa kwalifikacyjna nie jest niczym innym, jak tylko spotkaniem, którego uczestnicy chcą wyciągnąć określone zyski.

Najgorsze w rozmowie kwalifikacyjnej jest to, że często stanowi ona naszą jedyną szansę i jeżeli ją zaprzepaścimy, możliwe, że już się nie powtórzy. Z kolei najlepsze jest to, że to właśnie Ty jesteś kandydatem, a co za tym idzie, masz możliwość zostać wybranym; wiele zależy od Ciebie.
Dlatego właśnie powinieneś poważnie potraktować tego typu spotkanie i przygotować się do niego tak, jak to robią sportowcy przed ważnymi rozgrywkami. Nie pozostawiaj niczego improwizacji. Z pewnością przeszedłeś już przez niejeden egzamin w swoim życiu. Rozmowa kwalifikacyjna jest czymś podobnym, z tą różnicą, że nie musisz wkuwać żadnej lekcji, jedyne co musisz robić, to być sobą.

Etapy rozmowy kwalifikacyjnej:

Rozmowa kwalifikacyjna składa się z trzech etapów: przygotowanie, rozmowa właściwa i pożegnanie.
Oto kilka wstępnych rad, jakie należy mieć na uwadze:
– Pamiętaj, że podczas gdy Ty nie wiesz, czego oczekuje pracodawca, on owszem wie; a na pewno wie, czego nie chce. Postaraj się pozostawić po sobie jasne wrażenie osoby godnej zaufania i dobrego profesjonalisty.
– Nie oceniaj osoby prowadzącej rozmowę.
– Staraj się sprawiać dobre wrażenie, jednak nie udawaj kogoś, kim nie jesteś.
Przygotowanie:
– Zdobądź w miarę możliwości maksimum informacji dotyczących danej firmy.
– Przyjdź na spotkanie na 5 minut przed wyznaczoną godziną.
– Bądź odprężony.
– Odpowiednio się ubierz; ani zbyt elegancko, ani zbyt nieoficjalnie. Zapomnij o koszulkach, dżinsach, piercingu lub innych ostentacyjnych symbolach.
– Zadbaj o schludny wygląd i bądź zdecydowany; tak jakbyś szedł na spotkanie, na którym pragniesz wywrzeć dobre wrażenie.
– Postaraj się wejść na spotkanie z uśmiechem na twarzy. Wszyscy chcą pracować ze szczęśliwymi ludźmi. Poza Twoim wizerunkiem ogromną rolę odgrywa okazanie pozytywnego nastawienia.
– Nie przeprowadzaj pogawędki z sekretarką w recepcji. Najważniejsze jest skupienie i zachowanie powagi.
– Jeśli jesteś zdenerwowany, zaakceptuj to i weź głęboki oddech.
Myśl pozytywnie: skoro zostałeś wybrany, oznacza to, że potrafisz podołać rozmowie.
Podczas rozmowy kwalifikacyjnej:
– Witając się, podaj niespoconą dłoń i utrzymuj z rozmówcą kontakt wzrokowy, tak jakbyś rzeczywiście był bardzo zadowolony ze spotkania.
– Inicjatywa należy do osoby prowadzącej rozmowę. Siadamy dopiero wtedy, gdy dostaniemy na to przyzwolenie; niezbyt blisko ani zbyt daleko od rozmówcy.
– Zawsze miej ręce na wierzchu w oznace, że niczego nie ukrywasz.
– Jeśli jesteś palaczem, zapomnij o nałogu.
– Więcej słuchaj niż mów.
– Odpowiadaj swobodnie na pytania dotyczące Twoich danych personalnych; potwierdzaj informacje zawarte w życiorysie.
– Wyjaśniaj zagadnienia związane z Twoim wykształceniem i doświadczeniem zawodowym.
– Nie wspominaj o niczym, czego nie możesz udowodnić.
– Na otwarte pytania odpowiadaj bez zbytniego zagłębiania się w szczegóły; jednak daj do zrozumienia, że możesz poszerzyć daną odpowiedź, jeżeli Twój rozmówca tego oczekuje.
– Osobę prowadzącą rozmowę interesują nasze konkretne doświadczenia zawodowe, dlatego też omawianie dodatkowych zagadnień jest zbędne.
– Jest ważne, abyś pamiętał nazwy firm oraz był w stanie podać jakieś referencje, gdyż wzbudza to zaufanie.
– Jeśli chcesz o coś zapytać, nie przerywaj rozmówcy, tylko poczekaj na odpowiedni moment.
– Pamiętaj o tym, że czas jest niezmiernie ważny dla naszego rozmówcy.
– Daj do zrozumienia, że z chęcią stawisz się na następnych rozmowach.
Pożegnanie:
– Upewnij się, że zapytałeś się o wszystko, czego chciałeś się dowiedzieć.
– Dowiedz się – w miarę możliwości jak najdokładniej – jaki będzie dalszy przebieg procesu selekcji.
– Nawet jeśli nie podobał Ci się przebieg rozmowy, wychodząc uprzejmie się pożegnaj.
– Zdecydowanie podaj dłoń Twojemu rozmówcy.
– Pożegnaj się ze wszystkimi osobami, które Cię przyjęły.
– Krocz zdecydowanie, tak jakbyś już został wybrany.
– Odpręż się i daj sobie coś w nagrodę, na przykład zadzwoń do przyjaciela.
Po rozmowie kwalifikacyjnej:
– Przeanalizuj punkty spotkania, które nie powiodły się najlepiej.
– Przypomnij sobie, jaki był przebieg rozmowy.
– Zanotuj swoje spostrzeżenia.
– Nie trać wiary; bądź otwarty na nowe propozycje.
– Porozmawiaj z kimś, gdyż pomoże Ci to na odkrycie dobrych i złych stron odbytej rozmowy.

10 najczęstszych postaw, które mogą prowadzić do porażki w trakcie rozmowy

– Rutyna: poczucie, że musimy iść na jeszcze jedną rozmowę kwalifikacyjną, podczas gdy może się ona okazać decydującą w naszej karierze.
– Nadmierna wiara w siebie: sprawia, że tracimy obiektywizm względem naszej osoby.
– Niepewność: zwiększa się przy każdym nowym spotkaniu.
– Brak samooceny: nie uczymy się i ciągle popełniamy te same błędy.
– Niedocenianie oferowanego nam stanowiska.
– Zbytnie gadulstwo: wszyscy znamy powiedzenie: „mądrej głowie dość dwie słowie”.
– Wątpliwości: osoba wątpiąca nie bardzo wie, czego tak naprawdę chce.
– Zdenerwowanie: naucz się panować nad swoimi nerwami; jeśli jednak jesteś zdenerwowany, powiedz o tym.
– Wyolbrzymianie lub podawanie półprawdy.
– Nienaturalność.

Pamiętaj, że rekrutant wie, czego szuka, a Ty nie. Dlatego zachowuj się naturalnie.

Oparte na rozdziale VII książki „Radź sobie sam” wydanej przez Ośrodek Studiów Ramón Areces.

Dodaj komentarz

9 Responses to “Co zrobić, aby rozmowa kwalifikacyjna nie okazała się porażką”

  1. Jonas says:

    Nosiłem sie z zamiarem podjęcia dodatkowej pracy
    w charakterze pracownika ochrony.Pewnego dnia udałem
    sie na tzw. rozmowę kwalifikacyjną,kazano mi usiąść
    na przeciw czegoś co wyglądało jak chemiczny Ali.
    Czarne szmaty na sobie, zero włosów na głowie i to on zaczął opowiadać sceny jak z Gwiezdnych Wojen,po czym
    zapytał:masz CVałke?. W tym momencie to on oblał rozmowę jako ewentualny pracodawca,cóż okazał się być
    zwykłym burakiem.

  2. ulla says:

    Jonas ma całkowitą rację – nikt nie wspomina o tym, że rozmowa kwalifikacyjna jest też dla potencjalnego pracownika możliwością oceny czy chcą w danej firmie pracować i z takimi a nie innymi osobami. Podobnie jak Jonas nie uważam się za towar, pracodawca też musi dobrze wypaść!

  3. ania says:

    Od dwóch miesięcy szukam pracy. Byłam już na kilku rozmowach i szlag mnie trafia jak mam robić z siebie pajaca, robiąc scenki i inne tego typu pierdoły. Nie ma to nic wspólnego z rzeczywistą pracą. A już jak słyszę, że mam się “sprzedać” to dostaję białej gorączki! Nie startuję do pracy w burdelu, żeby sprzedawać siebie, jak już to swój czas i swoją pracę i powiem tyle, że nie wiem do czego zmierza ten nasz rynek pracy. Nie bardzo patrzą na moje kwalifikacje, tylko czy umiejętnie potrafię zrobić z siebie debilkę….koszmar…

  4. Kejes says:

    Do Ani – też kilka razy spotkałam się z takimi scenkami albo z prośbą bym przekonała rekrutera do czegoś czego on bardzo nie chce, oczywiście odniosłam porażkę, bo kompletnie nie umiem wywierać nacisku na ludzi. Wbrew pozorom scenki mają sens, sprawdzają Twoją osobowość, np. ja nie nadaję się na sprzedawcę i to odrazu wychodzi, nieważne co mam w CV i co napiszę w liście, ważne czy umiem to zaprezentować. Najzabawniejsze jest jednak to, że nigdy nie aplikowałam na sprzedawcę a w czasie rozmowy okazuje się, że to jednak handel itd.

  5. Łukasz says:

    Aniu przede wszystkim to na rozmowie kwalifikacyjnej nie powinnaś robić z siebie “pajaca” bo to nie o to chodzi. Jeśli nie chcesz odgrywać scenki to po prostu tego nie rób. Ja byłem sprzedawcą i wiem że większość firm oczekuje odgrywania scenek, ja także nie robię takich rzeczy i jasno to mówię rekrutującemu. Odgrywanie scenki niewiele ma się do prawdziwej sytuacji spotkania z potencjalnym klientem. Masz sprzedawać produkt a nie siebie i tutaj masz rację. Większość rekrutujących w naszym kraju naczytało się książek o sprzedaży w USA i próbują robić z nas murzynów. Najważniejsze w zawodzie sprzedawcy to kontakt z drugim człowiekiem a nie bezsensowna gra bo nie stratujesz do teatru. Mam nadzieję że Ci pseudo “przedsiębiorcy” już niedługo nie będą mieli naiwnych do pracy za marne grosze. Pozdrawiam

  6. dziczynka says:

    heheheh, no właśnie, nie jesteśmy towarem…

  7. Miras says:

    Droga Aniu. To co napisałaś wyżej to nie do końca jednak prawda. Obecny czas na rynku to jednostka, która aby być zauważona musi maksymalnie się wypromować. Sam jestem doradcą finansowym i doskonale wiem jakie znaczenie ma sprzedaż siebie w wszelakich rozmowach biznesowych. Mógłbym nawet powiedzieć, że wręcz kolosalne. Nie zgodzę się z Łukaszem, który pisze że masz sprzedawać produkt a nie siebie. Drogi kolego, aby sprzedać produkt, musisz najpierw sprzedać siebie, ktoś Ci musi najpierw zaufać, musisz pokazać, że jesteś na tyle kompetentną osobą aby móc zawierać nawet najbardziej strategiczne decyzje finansowe klienta. Sam produkt to nie wszystko.
    Pamiętajcie by mieć zawsze więcej wiary w własne możliwości i starajcie się wymagać od siebie więcej niż sami oczekujecie, to wbrew pozorom nie jest łatwe lecz też nie jest niewykonalne. Jeżeli jestem w czymś słaby, pracuję nad tym jeżeli jestem w czymś dobry, pogłębiam wiedzę by zostać profesjonalistą. Prawa rynku są brutalne, dlatego róbmy wszystko by na tym rynku odnaleźć siebie.

  8. Bordo says:

    ja proponuje dobrze sie wyproznic bo bywa roznie 🙂 a na powaznie to temat walkowany tylko inny tytuł

  9. Tomasz Proć says:

    Byłem kiedyś na, nazwijmy to “śmiesznym” spotkaniu, gdzie jedna rekrutująca Pani kazała sprzedawać długopis. Wydawało się mi to żenujące, Osoba ta była teatralna i sztuczna, wykrzywiała twarz w głupio nadętych grymasach. Naczytała się bzdetów o sukcesie za wszelką cenę, w kontekście sprzedaży produktów i non stop mówiła o komercjalizacji stosunków międzyludzkich. Prawiła pseudo mądrości. Cały czas nakazywała sprzedać długopis, nie pytając osób o inne sprawy; była najwyraźniej zawężona tylko do tego poziomu i nie wyszła już poza niego. Nie miała w ogóle inteligencji emocjonalnej ani leksykalnej, upierając się przy tym cholernym długopisie. Uznając ją za niepoważną osobę (a takie często niestety zatrudniają właśnie po znajomościach)i nie mogąc się porozumieć po ludzku, wyśmiałem tą Panią. Zwyczajnie wyszedłem. Powiedzmy sobie wprost – była to dość poważna instytucja finansowa. Nie docenili mnie wówczas, wnerwiło ich, że miałem swój charakter, a oni szukali mydłkowatych wafli bez niego. Dzisiaj mam poważną i ciekawą pracę, rozwijam się – zaś ludzie, którzy tam pajacowali, sprzedając ten głupi długopis dali sobie złamać kręgosłup moralny, tracąc jakąś elementarną godność. Wszystko na zawołanie tej niepoważnej osoby. Tych śliskich było niestety więcej, oszałamiających karier w Polsce i tak nie porobili. Później harowali w Szkocji czy w Niemczech, znam ich losy. A ta Pani była zaledwie trybem idiotycznego systemu “sprzedaży długopisu”, który ją zjadł doszczętnie. Wychodziła w oczach myślących ludzi wręcz na kogoś opętanego i nie o zdrowych zmysłach. Wprowadzając właśnie te osławione gierki i manipulacje specjalistów od teorii ludzkich zachowań w zakresie konsumeryzmu. I tak publikacje te nie są aktualne, tak jak potrzeby ludzkie ulegają zmianom i przewartościowaniom na pewnych etapach życia. A ośmieszanie siebie i firmy, którą się reprezentuje w oczach potencjalnych klientów, jak i głupota jak widać pozostają niezmienne. Mam nadal charakter, więc wpiszę się tu pełnym imieniem i nazwiskiem – nie wstydząc się swojego komentarza wcale a wcale. Po prostu sprawia mi przyjemność piętnowanie głupoty, tak jak poważny biznes nie opiera się na “sprzedawaniu siebie” – nie jestem jakąś dziwką. Z pozdrowieniem.